Daily Archives

One Article

Syn Brunon

Posted by Alicja on
Syn Brunon

Okres noworodkowy

Syn Brunon

Brunon zakończył okres noworodkowy i wszedł dziś w niemowlęcy, a ja ani słowa nie napisałam. Nie napisałam ani o świętach Bożego narodzenia, ani o porodzie, syna nie przedstawiłam, o reakcji córek nie pisnęłam słówka. Te cztery tygodnie minęły jak z bicza strzelił. Usiłowałam złapać rytm naszego nowego życia – no i złapałam. Tylko ten rytm z arytmią ma strasznie dużo wspólnego.

Brunon - pierwsza doba

Zabrałam aparat do szpitala 🙂

Brunona urodziłam 29 grudnia. Ten pełen napięcia i oczekiwania czas, który jak zwykle u nas zbiegł się z Bożym Narodzeniem był naprawdę trudny do wytrzymania. Gdy rodziłam obie córki, padał śnieg. Śmiałam się nawet lustrując widok za oknem w kolejne grudniowe dni – śniegu nie ma, dziś syna nie urodzę.

No i jak myślicie, co zobaczyłam w nocy przez okno, gdy obudziły mnie pierwsze bóle porodowe? Oczywiście prószący śnieg 🙂 Mój trzeci poród bardziej przypominał komedię i o mały włos nie urodziłam w domu. Nauczona doświadczeniem, że na porodówkę najlepiej dojechać z pełnym rozwarciem, tym razem przegięłam. Zerwałam się do wyjścia z domu po pierwszym skurczu partym. Po 50 minutach rozmawiałam przez telefon z mamą przy akompaniamencie pierwszych krzyków mojego syna.

Całe szczęście, że czuwający nade mną lekarz, dał znać kolegom, że jedzie do nich taka jedna, która szybko rodzi. No i … No i to właśnie było takie zabawne. Ja nigdy nie widziałam żeby za mną biegło tyle osób, co na bloku porodowym.  Ja pędziłam kurcgalopkiem do wskazanej sali, a za mną biegły cztery położne z naręczem różnych rzeczy i wózkiem, pamiętam też dolatujące do moich uszu skargi – ona nie chce usiąść na wózek, ona nie chce usiąść. To nie była celowa niesubordynacja, ja już po prostu nie mogłam usiąść. Trafiłam na cudowną położną, która nie niewoliła mnie bezruchem. Rodziłam sobie na stojąco, co bardzo mi odpowiadało. Siła grawitacji robi swoje – cztery skurcze parte i syn był na zewnątrz. Jak już wszyscy ochłonęliśmy, to się nieźle uśmialiśmy z całej akcji. Tak więc z porodówki wyszłam na własnych nogach, pchając sobie wózeczek z synkiem i poszłam na odcinek poporodowy.

Czytaj dalej – okres noworodkowy i już po