Daily Archives

One Article

Dziecko w szpitalu

Posted by Alicja on
Dziecko w szpitalu

Oby innych karetek niż drewniane nie musieć nigdy z bliska oglądać

Dziecko w szpitalu

Dziecko w szpitalu

Oby innych karetek niż drewniane nie musieć nigdy z bliska oglądać…

Mamy za sobą najtrudniejsze do tej pory doświadczenie rodzicielskie – Brunon wylądował w szpitalu. Dziecko w szpitalu powoduje, że wszystko staje na głowie. Z jednej strony strach o życie niespełna 6-tygodniowego synka, z drugiej rozdzierająca tęsknota za zostawionymi w domu córkami. Nerwy z powodu opóźnień w firmie. Zamknięcie na małej powierzchni i ten czas, który wlecze się w szpitalu niemiłosiernie.

Początek całego zamieszania był dość niewinny. Zaczęło się od zwykłego kataru, który po dwóch dniach zaczął gęstnieć. A po zgęstnieniu nie można go było odessać, wystarczyło półtorej doby, żeby wylądować w szpitalu z obustronnym zapaleniem płuc. Na szczęście tak jak szybko maluch się w domu pogorszył, tak szybko z choroby wyszedł. Wystarczyło 6 dni i był osłuchowo czyściutki. Kolejne 4 doby, które już bez strachu o Brunona spędziłam w szpitalu, to było jedno wielkie oczekiwanie na wyjście.

Najtrudniejsze dla mnie były trzy pierwsze szpitalne dni. Nie dość, że stan dziecka był wtedy najcięższy, to był to czas poprzedzający drugie urodziny Jaśminki. Generalnie ryczałam w telefon non stop i poza telefonem też łzy lały się co chwilę. Stres puścił po zdmuchnięciu przez córcię świeczek, w czym mogłam brać udział dzięki możliwości videorozmowy. Potem było już z górki, Brunuś zdrowiał w tempie ekspresowym, ja załapałam już rytm szpitalny, no i miałam w sali doborowe towarzystwo Joli i jej córeczki Marty.

Muszę jednak przyznać uczciwie, że po tym doświadczeniu rozsypałam się zupełnie jako matka. Bałam się wyjść na pierwszy poszpitalny spacer, a każde kichnięcie dziecka przyprawiało mnie o łomot serca. Na szczęście okrzepłam już trochę po tym wszystkim i nasze życie zaczyna się normalizować.

W ostatnim Twoim Stylu poruszono właśnie temat dzieci w szpitalu i wszystkich trudów, jakie to zdarzenie ze sobą niesie. Czytałam te poszczególne historie i stwierdziłam, że mieliśmy dużo szczęścia i tak najgorzej to jednak nie było. Ba, można nawet powiedzieć, że było super ( jak na szpital oczywiście). Z wielu powodów było mi zdecydowanie łatwiej niż matkom z artykułu TS.

Dziecko w szpitalu – czytaj dalej: