Jesienne rozważania

Jesienne rozważania

Jesienne rozważania

Jesienne rozważania są następujące – wrócić tu, czy nie wrócić? Skasować, czy nie skasować? Trudniej się przemóc do powrotu i próby zamienienia myśli w słowa, niż kliknąć – usuń wszystko. Oczywiście Marcin mówi – nie pozwolę, nie usuniesz, tyle lat zapisanych. Potem ja sobie myślę – kobieto, przecież nie piszesz tego dla siebie, nie piszesz tego dla zabłąkanych tu wędrowców, teraz są to zapiski z życia dzieci, z życia rodziny.

Tak więc znów siebie zrugałam i po raz sto pięćdziesiąty ósmy tu wróciłam.

Dużo ważnych rzeczy wydarzyło się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Benek zaliczył swój pierwszy spacer na wózku w parku, Benek zaczął stawiać swoje pierwsze kroki od czasu wypadku, Benek umarł. Od jego śmierci minął ponad miesiąc. Tak więc niedowierzanie mam już za sobą. Zdążyłam się przestawić na stary-nowy tryb życia, przyzwyczaić się do innego rytmu dnia mojej mamy. Z Florką temat też wydaje się przegadany. Pozostało jedynie uczucie pustki. Nie jakiejś obezwładniającej, ale takiej jak ćmiący ząb – zdajesz sobie wciąż sprawę z jej obecności. Dopadają nas nagle różnego rodzaju – „już nigdy” i to zwykle przy najbardziej banalnych czynnościach.

Trudno jest zrobić jakieś zgrabne przejście pomiędzy tym smutnym tematem i innymi wydarzeniami. Zgrabnych przejść nie będzie, bo i w życiu ich zwykle nie ma.

Szczęśliwie dobiegam do końca siódmego miesiąca ciąży. Z synkiem i ze mną wszystko w porządku, najmniejszych komplikacji nie ma. Dziwię się czasem, że przy tym wiecznym niedospaniu, stresie, pośpiechu, ogarnianiu tylu spraw, otworów gębowych, wszystkich – schyl, podnieś, weź na ręce, ciąża tak ładnie przebiega.

Córki fantastyczne. Starsza zalewa mnie potokiem słów. Gada, gada, gada. I w dzień i w nocy. Czasem jestem na granicy obłędu. Ostatnio upodobała sobie przerwy w spaniu, na gadanie właśnie. Jest to zwykle pomiędzy 2 a 4 rano. Woła mnie do łóżka i niby mam przytulić żeby zasnęła, a zanim się obejrzę wałkujemy temat syren, ozdób do włosów, czarów, żółtych akcesoriów do jej pokoiku w nowym domu, kręcących się spódniczek, przyszłych prezentów, tortu urodzinowego, koleżanek z przedszkola i wielu, wielu innych.

img_6731

Młodsza córka powtarza wszystko, co usłyszy. Zaczyna klecić pierwsze zdania. A ja się rozpływam, gdy małe ciałko przytula mi się do uda, patrzy w górę i mówi – Musia, tocham cię.

img_6762

Jesienne rozważania – czytaj dalej

Pages: 1 2