Jesienne rozważania

Jesienne rozważania

A co z mężem? A z mężem, jak to z mężem. Raz mam ochotę zabić i syczę mu do ucha nad ranem okropne słowa, słowa których syczeć nie powinnam. A za półtorej godziny spotykamy się przy ekspresie z kawą, on mnie obejmuje, a ja się wtulam nosem w to moje ulubione miejsce na jego szyi. I już nie wiem o co mi chodziło, o co ta awantura. Przecież kto ma dać radę, jak nie my?

Dom? Dom zaczął rosnąć. Przed chwilą ocieplali fundamenty, a tu wczoraj podjeżdżamy – ściany na dobre pół parteru wymurowane.

Co tam jeszcze? Tęsknię za bieganiem, nie mam cierpliwości do robienia zdjęć, przechodzę przez jakiś dziwny książkowstręt, boję się porodu, nie mam w co się ubrać, brakuje mi zajęcia bardziej wyczerpującego intelektualnie niż prowadzenie iluś tam (nawet nie chce mi się policzyć) stron internetowych, no i powróciłam do pierwszej szuflady (wiem, że dziwnie to brzmi, ale nie chce mi się tłumaczyć).

img_6538

img_6587

img_6581

img_6787

Jesienne rozważania

img_6427

Ostatnio mówiłam mojemu lekarzowi, że gdyby nie możliwość pracy, w życiu nie zdecydowałabym się na troje dzieci. I nie chodzi wcale o finanse, ja potrzebuję pracy dla równowagi psychicznej. Zwariowałabym, obumarła, nie dała rady bez tego. Nigdy nie chciałabym wrócić do najgorszego czasu w moim dorosłym życiu, czasu podwarszawskiego. Czasu, kiedy to byłam żoną przy mężu i matką swej córki. Czasu, kiedy czułam się uwięziona, odrętwiała, kiedy zazdrościłam Marcinowi kontaktu z ludźmi, wyjazdów na dyżury, spraw do do załatwienia, ciążącej na nim odpowiedzialności. Sto razy bardziej wolę żonglerkę czasem, pracę w nocy i pracę w dzień z uczepionymi do nogi dziećmi.

img_6552

Czas zakończyć te jesienne rozważania, bo progenitura się w łóżkach kręci.

Alicja

Pages: 1 2